• Home
  • /
  • Na poważnie
  • /
  • Zakulisowa rewolucja w MKOL: czy Olimpijski kalendarz przejdzie historyczną zmianę?

Zakulisowa rewolucja w MKOL: czy Olimpijski kalendarz przejdzie historyczną zmianę?

Zmiana podyktowana kosztami organizacji Igrzysk może przenieść część letnich dyscyplin do programu zimowego, wywołując gorącą debatę w świecie sportu.


Od ponad stu lat olimpijski kalendarz pozostaje niezmienny – letnie i zimowe igrzyska, długo w tych samych latach, teraz naprzemiennie co dwa lata, każde z własną tożsamością. Teraz ten podział może stanąć pod znakiem zapytania. Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl), kierowany przez nową prezydent Kirsty Coventry, rozważa radykalną reformę: przeniesienie niektórych letnich dyscyplin do programu zimowych igrzysk.

To część szerszej strategii „Fit for the Future”, której celem jest zabezpieczenie przyszłości ruchu olimpijskiego. Głównym impulsem są rosnące koszty i złożoność organizacji letnich igrzysk. Letnie Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku obejmą rekordowe 36 dyscyplin, co stawia przed gospodarzami ogromne wyzwania infrastrukturalne i organizacyjne.

Dwa cele: równowaga i zrównoważony rozwój

Inicjatywa MKOL ma dwa zasadnicze cele. Po pierwsze, zmniejszyć skalę letnich igrzysk, aby uczynić je bardziej przystępnymi finansowo. Po drugie, wzmocnić atrakcyjność igrzysk zimowych, które mają znacznie skromniejszy rozmach i zmagają się z ograniczonym zainteresowaniem globalnym.

Zgodnie z doniesieniami, specjalna grupa robocza analizuje możliwość przeniesienia części dyscyplin halowych i „powiązanych ze środowiskiem chłodnym” do zimowego programu. Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się judo, boks, koszykówkę i siatkówkę, a także nieolimpijskie dyscypliny, takie jak biegi przełajowe czy kolarstwo przełajowe. Wstępne założenia zakładają, że zmiany mogłyby wejść w życie już podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2030 we Francji.

Zimowe federacje mówią „nie”

Odpowiedź ze strony zimowych federacji olimpijskich była szybka i stanowcza. Wspólne oświadczenie organizacji reprezentujących biathlon, narciarstwo, hokej na lodzie, łyżwiarstwo i inne dyscypliny zimowe wyraża poparcie dla idei modernizacji igrzysk, ale sprzeciw wobec „fragmentarycznych reform”, które mogłyby zatrzeć granicę między latem a zimą.

Federacje podkreślają, że igrzyska zimowe to święto sportów wywodzących się z lodu i śniegu – z własną kulturą, tradycją i krajobrazem. Jak zaznaczył Ivo Ferriani, prezydent federacji zimowych, prawdziwa innowacja powinna wyrastać z istniejących dyscyplin, czego przykładem jest wprowadzenie skialpinizmu – sportu w pełni zakorzenionego w autentycznych warunkach zimowych.

Między tradycją a zmianą

Przeszkodą nie są jednak tylko względy symboliczne. Karta Olimpijska w obecnym brzmieniu wymaga, by wszystkie dyscypliny zimowych igrzysk odbywały się na śniegu lub lodzie. Wprowadzenie judo czy kolarstwa przełajowego wymagałoby więc całkowitej zmiany zasad, co może wywołać poważny spór w ramach ruchu olimpijskiego.

Co dalej z Igrzyskami?

Przed zespołem Kirsty Coventry stoi trudne zadanie: jak pogodzić potrzebę reform z zachowaniem olimpijskiej tożsamości? Modernizacja jest nieunikniona, ale zbyt głęboka ingerencja może naruszyć kruchą równowagę między tradycją a innowacją.

Na szali nie leży tylko nowy układ kalendarza. Gra toczy się o to, jak w przyszłości będziemy definiować samo pojęcie Igrzysk Olimpijskich – globalnego święta sportu, które od dekad łączy świat wokół idei rywalizacji i wspólnych wartości.

Stary Dziad się śmieje i śmieje, i fabrykuje cytat:


Siedem federacji reprezentujących sporty zimowe powiedziało zdecydowanie: „Nie, dziękujemy”. I tu się robi ciekawie. Ci faceci od biatlonu, hokeja, saneczkarstwa i reszta kompanii, która faktycznie żyje na śniegu i lodzie, trafiają w punkt. Ich oświadczenie brzmi mniej więcej tak:

„Jeśli wpuścicie do zimowych igrzysk ludzi grających w koszykówkę, to całe zimowe igrzyska zrobią się takie… no… letnie„.

Zatem: kto ma rację?

Szczerze mówiąc: obaj. MKOl ma problem klimatyczny i biznesowy – to fakt. Federacje mają rację, że zimowe igrzyska mają swoją niszę i magię. Nikt nie przychodzi na igrzyska zimowe żeby zobaczyć koszykówkę – do tego są letnich igrzyska!

No dobra, może się czepiam. Ale jak wyobrażam sobie jazdę rowerem 200 kilometrów po śniegu – a MKOl w tym czasie kombinuje, jakby w tym samym śniegu grać w kosza – to coś mi się w dziadowskiej duszy krzywi. Niech igrzyska zimowe zostaną zimowe – bo jak mi jeszcze lato wepchają do stycznia, to się już całkiem pogubię.

Autor