Wchodzisz do galerii handlowej w Polsce i widzisz zamknięty salon Intersportu. Jedziesz na narty do Austrii lub Francji, a tam niebieskie logo dominuje w każdym kurorcie. Skąd ten dysonans? Czy gigant upada?
Odpowiedź brzmi: nie. Intersport jako globalna marka ma się świetnie (14 mld euro przychodu w 2024 roku), ale Europa pękła na dwie części. Mamy rynki, które są potężnymi imperiami, i mamy „chorego człowieka Europy”, którym niestety jest polski oddział.
W tym artykule rozkładam na czynniki pierwsze, dlaczego w Austrii kupisz narty u lokalnego eksperta, w Polsce firma walczy o przetrwanie, a Hiszpania straciła swoją niepodległość.
Mapa Europy: Gdzie jest kryzys, a gdzie hossa?
Sytuacja Intersportu w Europie w latach 2025/2026 jest skrajnie zróżnicowana. Problemy nie są systemowe dla całej marki, lecz punktowe – i niestety bardzo bolesne dla dwóch krajów.
1. Czerwona Strefa: Polska i Hiszpania
To tutaj sytuacja jest najtrudniejsza, choć przyczyny są różne.
- Polska (Dramatyczny zjazd): Polski oddział to obecnie „samotna wyspa”. Wyniki finansowe są alarmujące – w roku obrotowym 2024/25 odnotowano gigantyczne straty, a sieć zamknęła niemal 98% swojej powierzchni w galeriach handlowych, próbując ciąć koszty. Przejęcie przez ukraińskich inwestorów (Epicentr) w 2023 roku nie przyniosło oczekiwanego odbicia. Przychody spadają, a firma desperacko szuka rentowności.
- Hiszpania (Upadek i przejęcie): Hiszpański Intersport zbankrutował. Problemy z płynnością doprowadziły do likwidacji niezależnej spółki. Ratunek przyszedł zza granicy – hiszpański rynek został wchłonięty przez Intersport France. Hiszpania utraciła autonomię i stała się częścią sterowanego z Paryża „Hubu Południowego”. ( W trakcie zbierania materiałów do tego artykułu w mediach hiszpańskich pojawiła się informacja o przejęciu Intersportu w Hiszpanii przez francuskiego giganta Decathlon)*.
2. Zielona Strefa: Giganci (Francja, Niemcy, Austria, Włochy)
W kontraście do Polski, na Zachodzie i w Alpach Intersport notuje rekordy.
- Francja: Absolutny lider. Nie tylko sprzedają, ale i produkują (są właścicielem fabryki rowerów MFC). Niedawno przejęli sieć Go Sport, stając się realnym zagrożeniem dla Decathlonu.
- Niemcy: Stabilny wzrost i potężna logistyka. Niemcy inwestują w format „Flagship Store” i cyfryzację.
- Włochy: Tutaj Intersport rozwija się pod skrzydłami giganta Cisalfa, otwierając nowoczesne supermarkety sportowe.
Dlaczego jest tak różnie? Sekret tkwi w modelu biznesowym
To nie jest tak, że Polacy przestali kupować buty do biegania, a Austriacy nagle zaczęli. Kluczem do zrozumienia sukcesu na Zachodzie i porażki w Polsce jest struktura właścicielska. Intersport w każdym z tych krajów to w praktyce zupełnie inna firma.
Oto trzy światy Intersportu:
1. Austria i Niemcy: Siła „Pospolitego ruszenia” (Model Spółdzielczy)
W krajach niemieckojęzycznych Intersport działa najlepiej, bo… de facto nie jest korporacją.
- Jak to działa: To spółdzielnia zrzeszająca setki niezależnych, lokalnych przedsiębiorców. Właściciel sklepu w tyrolskim Ischgl czy niemieckim Monachium decyduje sam o swoim biznesie. Zna lokalnego klienta, wie jakie narty są modne w tym sezonie.
- Rola centrali: Centrala (np. w Wels czy Heilbronn) jest tylko „sługą” dla sklepów – negocjuje tanie zakupy u Nike czy Adidasa i dostarcza marketing.
- Efekt: Sklepy są elastyczne, a właściciele zmotywowani, bo pracują na swoim.
2. Polska: Samotna Korporacja (Model Scentralizowany)
To najtrudniejszy model, który u nas zawodzi.
- Jak to działa: Intersport Polska S.A. to jedna, wielka firma, która zarządza wszystkimi sklepami. Kierownik w sklepie jest tylko pracownikiem najemnym, wykonującym polecenia z centrali pod Krakowem.
- Problem: Firma dźwiga ogromne koszty stałe (centrala, czynsze w galeriach) samodzielnie. Brakuje elastyczności – wielka korporacja reaguje wolniej na zmiany niż setka małych firm. Do tego dochodzi brak silnego zaplecza w postaci dużego partnera zagranicznego (Polska jest poza głównymi europejskimi „blokami”).
3. Francja: Przemysłowe Imperium
Francuzi poszli o krok dalej. Stworzyli model „spółdzielni na sterydach”. Mają tak silną pozycję, że posiadają własne fabryki (marka rowerowa Nakamura). To pozwala im generować marże nieosiągalne dla Intersportu w Polsce czy Czechach.
Europa dzieli się na 3 Bloki
Patrząc na mapę w 2026 roku, widzimy krystalizowanie się trzech super-mocarstw, które „pożerają” lub obsługują mniejsze rynki:
- Blok Austriacki (Alpejski): Intersport Austria zarządza nie tylko swoim rynkiem, ale też Czechami, Słowacją i Węgrami. Dzięki temu czeski narciarz w Szpindlerowym Młynie ma dostęp do tego samego asortymentu co Austriak w Kaprun.
- Blok Francuski (Południowy): Francja wchłonęła Hiszpanię*, Portugalię i Belgię, tworząc potężny hub produkcyjno-handlowy.
- Blok Niemiecki (Technologiczny): Niemcy skupiają się na logistyce i IT, często wspierając technologicznie inne kraje.
Wnioski dla polskiego klienta
Niestety, Polska znalazła się w najgorszym położeniu. Jako rynek nie jesteśmy częścią żadnego z silnych bloków (Austrii czy Niemiec), działamy w trudnym, scentralizowanym modelu, a ukraiński inwestor wciąż walczy z restrukturyzacją.
Dlatego, widząc świetnie zaopatrzony Intersport w Austrii i zamykany salon w Polsce, pamiętaj: to ta sama nazwa, ale dwa zupełnie różne biznesy. W Austrii kupujesz u lokalnego pasjonata wspieranego przez potężną grupę zakupową. W Polsce – w oddziale korporacji walczącej o przetrwanie.
(*) Decathlon rozwija się, przejmując Intersport, swojego historycznego rywala w Hiszpanii
https://www.nevasport.com/noticias/art/69944/decathlon-crece-quedandose-intersport-su-rival-historico-en-espana/




