Tym razem nie jest to mój tekst. Przedstawiam Ci tłumaczenie, opublikowanego na lamach The Conversation artykułu autorstwa William Emond Doktoranta zajmującego się chorobą lokomocyjną (PhD Student on carsickness mitigation), Uniwersytet Technologiczny w Belfort-Montbéliard.
Oryginalny tekst w języku francuskim znajduje się na końcu artykułu. Tłumaczenie maszynowe i reprint na licencji Creative Commons.
Zjazd ze stoków może u niektórych narciarzy wywoływać uczucie złego samopoczucia, zaburzenia równowagi i dezorientację, które mogą prowadzić do zawrotów głowy, zmęczenia, a nawet wymiotów. Mało znana „choroba narciarska” należy do tej samej rodziny co choroba morska czy choroba samochodowa.
„Biały dzień”: to właśnie w takich niesprzyjających warunkach pogodowych rozpocząłem sezon narciarski. Stoki były pokryte gęstą mgłą ograniczającą widoczność do kilku metrów, co uniemożliwiało rozróżnienie ukształtowania terenu pokrytego śniegiem. Widoczny był tylko jeden słupek przy krawędzi stoku podczas zjazdu. Nie było żadnego kontrastu między śniegiem a niebem. Orientacja była trudna: ciężko było ocenić prędkość i przyjąć właściwy kąt nachylenia ciała.
W takich warunkach często dochodziło do utraty równowagi. U moich towarzyszy zjazdu przerodziło się to w nudności. W moim przypadku objawy zmęczenia i zawrotów głowy utrzymywały się kilka godzin po wyjściu na stok. Wszyscy padliśmy ofiarą „choroby narciarskiej”, fizjologicznej reakcji podobnej do choroby lokomocyjnej. Skąd się ona bierze?
Wariant choroby lokomocyjnej
Przede wszystkim należy zaznaczyć, że choroby narciarskiej nie należy mylić z „ostrym zespołem wysokogórskim”, który pojawia się niezależnie od pogody i tylko na bardzo dużych wysokościach (z powodu niskiej zawartości tlenu w powietrzu).
Choroba narciarska to wariant „kinetozy”, naukowego terminu obejmującego zarówno chorobę morską, jak i chorobę lokomocyjną. Objawia się zawrotami głowy, sennością lub bladością (tzw. objawy neuro-wegetatywne), które w najcięższych przypadkach mogą przejść w nudności i wymioty.
Wrażliwość na kinetozy, a więc i na chorobę narciarską, oraz reakcje z nią związane mogą bardzo różnić się u poszczególnych osób.
Przyczyny choroby narciarskiej
Naukowcy głównie zgadzają się na dwie teorie wyjaśniające kinetozy.
Pierwsza mówi o „nieadekwatności neuronalnej”. Aby odczuwać ruch, ośrodkowy układ nerwowy nieustannie integruje i przetwarza informacje sensoryczne przekazywane przez oczy, ucho wewnętrzne oraz skurcze niektórych tkanek. Na podstawie tych danych i wcześniejszych doświadczeń ruchu mózg ocenia pozycję, orientację i ruch ciała.
Jeśli jednak informacje sensoryczne są ubogie lub dotyczą sytuacji rzadko spotykanej, ocena ruchu przez mózg może być niespójna z rzeczywistymi siłami działającymi na ciało. Mózg interpretuje tę sprzeczność jako konflikt i próbuje lepiej zrozumieć działające siły. Jeśli konflikt trwa, może wywołać objawy kinetozy.
Kinetoza ustępuje, gdy mózg rozwiąże konflikt, co tłumaczy, dlaczego objawy z czasem zanikają.
Druga teoria sugeruje, że kinetoza powstaje jako reakcja na powtarzającą się „niestabilność posturalną”. Gdy tracimy równowagę, wykonujemy szybkie ruchy odruchowe – np. cofamy nogę po potknięciu – by odzyskać stabilność. Podczas podróży morskiej lub zjazdu na nartach takie utraty równowagi mogą się często powtarzać. Jeśli są powtarzalne, mózg uznaje stosowane strategie stabilizacji za nieskuteczne, co prowadzi do pojawienia się objawów.
Chociaż niewiele badań naukowych dotyczy choroby narciarskiej, te dwie teorie są trafnymi wyjaśnieniami tego zjawiska. Główną przyczyną wydaje się być niewystarczająca percepcja ruchu, co skutkuje trudnościami w orientacji i utrzymaniu równowagi.
Niewystarczająca percepcja powoduje, że zjazd po nierównym terenie lub po nachyleniu, które mózg nie przewidział, powoduje konflikt między siłami rzeczywistymi a ocenianymi oraz potencjalną utratę równowagi.
Jazda po muldach i nierównych stokach sprzyja takim doświadczeniom, zwłaszcza gdy pole widzenia jest ograniczone, np. w mgłę. Narciarze z wadami wzroku, takimi jak krótkowzroczność, dalekowzroczność czy astygmatyzm, wydają się bardziej podatni na chorobę narciarską.
Ponadto sztywne buty narciarskie ograniczają zdolności somatosensoryczne (percepcję ruchów ciała). Percepcja ruchu przez ucho wewnętrzne może być zaburzona przez zmiany ciśnienia atmosferycznego związane z częstymi podjazdami i zjazdami.
Czynniki pogarszające chorobę narciarską
Nie wszyscy ludzie reagują tak samo na kinetozy. Osoby podatne na chorobę morską czy samochodową prawdopodobnie będą wrażliwe także na chorobę narciarską. Podobnie osoby cierpiące na migreny, zawroty głowy lub zaburzenia ucha wewnętrznego.
Czynniki zewnętrzne, takie jak warunki widoczności na stoku (ukształtowanie terenu, nachylenie, przeszkody), również mają wpływ, ponieważ pomagają narciarzowi się zorientować i dostosować pozycję ciała. Na dużych wysokościach niedobór tlenu może dodatkowo zaburzać percepcję sensoryczną, co objawia się osłabioną percepcją, zaburzeniami przestrzeni czy trudnościami w wizualnym rozpoznawaniu obiektów.
Styl jazdy również ma znaczenie. Jazda bez widocznego ruchu ciała może być przez mózg interpretowana jako paradoksalna. Jazda skrętem slalomowym nasila ten efekt: ruchy powtarzają się co 0,5 do 5 sekund (częstotliwość 0,2–2 Hz), w zakresie, w którym mózg ma trudności z rozróżnieniem translacji od rotacji ciała na podstawie sygnałów z ucha wewnętrznego. Mózg może wtedy odebrać te ruchy jako efekt Coriolisa, czyli wrażenie obracania się wokół własnej osi, mimo że tak nie jest. Dzieje się tak np. podczas szybkiego obracania głowy podczas skrętów na nartach, gdy mózg nie potrafi prawidłowo zinterpretować kierunku rotacji ciała.
Psychika odgrywa również ważną rolę. U osób niepewnych na nartach, zestresowanych, bojących się upadku lub wysokości, choroba narciarska może się nasilać. W takich sytuacjach ważne jest zachowanie pewności siebie, optymizmu i świadomości, że warunki sprzyjają pojawieniu się tej dolegliwości.
Niektóre hipotezy sugerują, że alkohol lub palenie na stoku mogą pogarszać chorobę narciarską, ponieważ rozszerzenie naczyń krwionośnych zaburza funkcjonowanie ucha wewnętrznego.
Leczenie choroby narciarskiej
Niektóre sposoby na kinetozy są polecane na podstawie indywidualnych doświadczeń, jednak nie ma uniwersalnego leku. Każdy reaguje inaczej i inaczej się adaptuje. Większość osób może się przyzwyczaić z czasem, ale niewielka grupa musi stosować środki łagodzące objawy.
Można walczyć z chorobą narciarską, poprawiając zdolności percepcji ruchu („sensory cueing”). W zakresie wzrokowym stosuje się korekcję wad wzroku (krótkowzroczność, dalekowzroczność, astygmatyzm). Niektóre szkła gogli narciarskich pomagają lepiej rozróżniać ukształtowanie terenu w mgłę.
W zakresie somatosensorycznym stosuje się techniki takie jak akupresura – np. opaski uciskające na nadgarstek, używane też w innych kinetozy – które poprawiają propriocepcję. W zakresie percepcji przedsionkowej niewiele jest metod, choć stymulacja przewodnictwa kostnego ucha wewnętrznego może spowolnić rozwój choroby lokomocyjnej.
Niektórzy sięgają po leki. Leki przeciwwymiotne i przeciwwirusowe, takie jak skopolamina, bywają stosowane na zawroty głowy czy migreny przedsionkowe. Antyhistaminiki, jak dimenhydrynat czy cinnaryzyna, łagodzą nudności, ale mogą powodować senność lub zaburzenia widzenia.
Oryginalny tekst poniżej
Sports d’hiver : nausée sur les pistes ? Vous souffrez peut-être de mal de ski

William Emond, Université de Technologie de Belfort-Montbéliard
En descendant les pistes, certains skieurs éprouvent des sensations de malaise, déséquilibre et confusion qui peuvent provoquer des vertiges, de la fatigue, voire des vomissements. Peu connu, ce « mal de ski » appartient à la même famille que le mal de mer ou le mal de voiture. Explications.
« Jour blanc » : c’est dans ces conditions météorologiques peu avantageuses que j’ai débuté ma saison de ski. Les pistes étaient recouvertes d’un épais brouillard restreignant la visibilité à quelques mètres, qui rendait toute distinction du relief neigeux impossible. Seul un piquet en bord de piste était visible au fur et à mesure de la descente. Aucun contraste entre la neige et le ciel. La tâche d’orientation fut complexe : difficile de s’orienter, estimer sa vitesse et adopter la bonne inclinaison au sol.
Dans de telles conditions, les pertes d’équilibre se sont avérées fréquentes. Pour mes compagnons de descente, elles ont évolué en nausée. Dans mon cas, des symptômes de fatigue et vertiges ont persisté plusieurs heures après cette sortie. Nous avons tous été victimes de « mal de ski », une réaction physiologique qui s’apparente au mal des transports. À quoi est-elle due ?
Une variante du mal des transports
Avant tout, précisons que le mal de ski ne doit pas être confondu avec le « mal aigu des montagnes », qui survient indépendamment de la météo et seulement en très haute altitude (en raison de la faible teneur en oxygène de l’air).
Le mal de ski est une variante de la « cinétose », un mot savant désignant aussi bien le mal de mer que le mal des transports. Il se caractérise par des symptômes tels que vertiges, somnolence ou pâleurs (symptômes dits « neurovégétatifs »), qui peuvent s’aggraver en nausée et vomissements dans les cas les plus sévères.
La sensibilité à la cinétose, et donc au mal de ski, ainsi que les réactions qui la caractérisent peuvent fortement différer selon les individus.
Si la plupart d’entre nous ont déjà fait les frais de cinétose lors de voyages, les mécanismes corporels qui en sont à l’origine ne sont encore pas entièrement compris.
Les causes du mal de ski
La communauté scientifique s’accorde principalement sur deux théories pour expliquer les problèmes de cinétose.
Selon la première, la cinétose résulterait d’une « inadéquation neuronale ». Pour percevoir le mouvement, le système nerveux central intègre et traite en continu les informations sensorielles retransmises par les yeux, l’oreille interne et la contraction de certains tissus. Grâce à ces données, et en se basant sur des expériences de mouvement similaires gardées en mémoire, le cerveau peut estimer la position, l’orientation et le mouvement du corps.
Cependant, si les informations sensorielles sont pauvres ou correspondent à une situation rarement rencontrée, l’estimation du mouvement par le cerveau peut être incohérente par rapport aux forces réellement subies. Le cerveau interprète cette dichotomie comme un conflit et tente d’améliorer sa compréhension des forces subies par le corps. Si le conflit persiste, il peut déclencher l’apparition et le développement de symptômes.
La cinétose finira par disparaître une fois que le cerveau aura résolu le conflit, ce qui explique pourquoi les symptômes finissent par se dissiper.
La seconde théorie suggère que la cinétose se produit en réaction à une « instabilité posturale » répétée. En perdant l’équilibre, nous effectuons des mouvements rapides par réflexe – par exemple ramener la jambe en trébuchant au sol – pour retrouver notre stabilité. Dans une situation comme un voyage en mer ou une descente à ski, ces pertes d’équilibre peuvent se produire fréquemment. Si elles sont répétées, le cerveau considère que les différentes stratégies utilisées pour stabiliser la posture sont inefficaces, ce qui mène alors à l’apparition des symptômes.
Bien que peu d’études scientifiques se soient penchées sur le mal de ski, ces deux théories constituent des explications pertinentes à ce phénomène. Une perception insuffisante du mouvement semble être la cause principale, ce qui se traduirait par des difficultés à s’orienter et trouver son équilibre.
Du fait d’une perception insuffisante, passer à ski sur un relief ou dans un dévers que le cerveau n’a pas correctement anticipé se traduit à la fois par un conflit entre les forces estimées et réelles sur le corps, et par un potentiel déséquilibre de la position de ski.
Skier sur des champs de bosses et pistes à dévers irrégulier est particulièrement propice à ce genre d’expérience, surtout si le champ visuel est restreint comme en cas de brouillard. Les skieurs présentant des troubles visuels tels que myopie, hypermétropie ou astigmatisme semblent également plus sensibles au mal de ski.
Par ailleurs, le fait d’avoir les pieds et les chevilles immobilisés par les chaussures de ski restreint également les capacités somatosensorielles (la perception des mouvements du corps). La perception du mouvement par l’oreille interne peut quant à elle être altérée par les changements de pression atmosphérique répétés consécutifs à la succession de montées et descentes.
Quels sont les facteurs aggravants du mal de ski ?
Tous les individus ne sont pas égaux face aux symptômes de la cinétose. Il est probable qu’une personne vulnérable au mal de mer ou mal de voiture sera sensible au mal de ski. C’est aussi le cas des personnes sensibles aux migraines, aux vertiges, ou qui présentent des troubles de l’oreille interne.
Des facteurs externes peuvent également aggraver cette sensation. C’est par exemple le cas des conditions de visibilité de la piste (relief, pente, obstacles). Celles-ci jouent en effet un rôle important, permettant au skieur de s’orienter et d’adapter sa position corporelle afin de trouver son équilibre. Par ailleurs, à haute altitude, le manque d’oxygène peut également favoriser les anomalies de perception sensorielle, pouvant se traduire par une perception sensorielle atténuée, une altération de la perception des espaces, ou une mauvaise assimilation visuelle des objets.

Chaque mardi, notre newsletter « Et surtout la santé ! » vous donne les clés afin de prendre les meilleures décisions pour votre santé (sommeil, alimentation, psychologie, activité physique, nouveaux traitements…) !
Le style de ski peut aussi avoir un impact. Les situations de glisse sans mouvement apparent du corps peuvent être interprétées comme paradoxales par le cerveau. Les slaloms à ski peuvent aussi accentuer cet effet : ces mouvements sont répétés toutes les 0,5 à 5 secondes, ce qui correspond à une plage de fréquence de 0,2 à 2 Hz, plage sur laquelle le cerveau a du mal à distinguer translation et rotation du corps d’après les signaux de l’oreille interne. Il peut alors interpréter ces mouvements comme un effet de Coriolis, autrement dit la sensation de tourner sur soi-même alors que ce n’est pas le cas. Cet effet se produit par exemple lorsque l’on effectue des rotations de la tête tout en étant soumis à une autre rotation, ce qui peut correspondre au fait de tourner la tête rapidement alors que l’on prend des virages à ski. Dans cette situation, le cerveau ne parvient pas à interpréter correctement la direction de rotation du corps.
La dimension psychologique est aussi cruciale dans le cas de la cinétose. Chez des personnes peu à l’aise sur des skis, stressées, craignant de tomber, ou ayant peur du vide, le mal de ski peut être accentué. Dans un tel contexte, il est important de garder confiance en soi, de rester optimiste et d’avoir conscience que de telles conditions peuvent être propices au mal de ski.
Enfin, selon certaines hypothèses, la consommation d’alcool ou le fait de fumer sur les pistes pourrait accentuer le mal de ski, car la dilatation des vaisseaux sanguins qui en résulte perturberait le fonctionnement de l’oreille interne.
Quels traitements ?
Certains remèdes à la cinétose sont plébiscités sur base d’expérience individuelle positive. Toutefois, dans les faits, il n’existe aucun palliatif universel. Chacun réagit et guérit différemment, selon sa propre réceptivité. Si pour la plupart des gens, il est possible de s’habituer à force d’expérience, une minorité de personnes n’est pas capable de s’habituer à ces situations et doit avoir recours à des atténuateurs d’effets.
Il est possible de combattre le mal de ski en améliorant les facultés de perception du mouvement (« sensory cueing » en anglais). Au niveau visuel, des corrections optiques aux troubles de myopie, hypermétropie, ou astigmatisme, peuvent être utilisées. Certains écrans de masques de ski permettent également de mieux distinguer le relief dans le brouillard.
En ce qui concerne la perception des mouvements du corps (somatosensoriel), des techniques comme l’acupression – par exemple des bracelets appuyant sur le creux du poignet, utilisés pour d’autres formes de cinétose – peuvent agir en améliorant la proprioception. Pour la perception vestibulaire, peu de techniques existent, bien que des stimulations par conduction osseuse sur l’oreille interne puissent ralentir le développement du mal des transports.
Certaines personnes ont recours aux traitements médicamenteux pour limiter la cinétose. Les vestibulosuppresseurs, comme la scopolamine sont parfois utilisés pour limiter les troubles de vertiges ou migraines vestibulaires. Enfin, la prise d’antihistaminiques, comme le dimenhydrinate ou la cinnarizine, permet de limiter les symptômes de nausée, mais peut s’accompagner d’effets secondaires tels que somnolence ou vision trouble.
William Emond, Doctorant en mal des transports (PhD Student on carsickness mitigation), Université de Technologie de Belfort-Montbéliard
Cet article est republié à partir de The Conversation sous licence Creative Commons. Lire l’article original.




